Pokazywanie postów oznaczonych etykietą milionerzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą milionerzy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 sierpnia 2012

Cenne wsparcie

W kampaniach wyborczych celebryci udzielają się przeważnie po stronie Demokratów. Mitta Romneya z pewnością ucieszy zatem wiadomość, że ma po swojej gwiazdę niemałych wymiarów, Jennę Jameson


Wypowiadając się na temat wyborów prezydenckich Jameson stwierdziła, że 
"kiedy jest się bogatym, chce się na tym stanowisku Republikanina".
Nie siedzę zbytnio w tym temacie, ale pani Jameson jest podobno "Królową Porno", która zanim odeszła z pornografii w erotycznym biznesie osiągnęła niemało - należy zatem do trzechy ważnych dla Romneya grup wyborców - jest przedsiębiorcą, kobietą i emerytką. Cytując kogoś z sieci: 
"Nareszcie Romneya popiera ktoś, kto zmienia pozycje równie często jak on". 
Touché!

środa, 18 kwietnia 2012

O podatkach

Dzisiaj w Stanach "Tax Day", termin składania zeznań podatkowych, a tymczasem wczoraj Republikanie w Senacie utrącili Paying a Fair Share Act of 2012, tzw. Zasadę Buffetta, wedle której najbogatsi (zarabiający powyżej miliona dolarów rocznie), mieliby oddawać państwu co najmniej 30% dochodów. 

Sam Warren Buffett, drugi najzamożniejszy Amerykanin i - co ważne - inwestor powszechnie szanowany po obu stronach sceny politycznejwezwał Obamę do wyższego opodatkowania milionerów i zlikwidowania przywilejów podatkowych, wychodząc z założenia, że skoro mamy kryzys, to koszty powinni ponosić wszyscy, ale najbogatsi szczególnie. I przywołał słynny już przykład swojej sekretarki, która procentowo płaci więcej podatków niż on.

Jak to możliwe? Co prawda najwyższa stawka podatkowa wynosi w Stanach 35%, ale podatek od zysków kapitałowych (dywidendy, inwestycji etc), to już tylko 15%. A ponieważ dochody milionerów pochodzą w dużej części właśnie z tego - a nie z etatu - płacą de facto mniej niż klasa średnia, która zazwyczaj nie może sobie pozwolić na życie wyłącznie z procentów i inwestycji. Efekt jest taki, że zarabiający ok. 42 milionów $ Mitt Romney płaci jedynie 13,9% podatku, Buffett 17,4%, a Obama (który zarobił miliony na książkach) ledwie 20%.

Główne argumenty Republiknów: ustawa jest niewystarczającym sposobem na załatanie dziury budżetowej, służąc przede wszystkim jako populistyczna zagrywka przed tegorocznymi wyborami, promująca "wojnę klas".

Po pierwsze, w sytuacji w której Republikanie chcą oszczędzać na wszystkim, byle oszczędzić miliard tu, miliard tam, nie wiem czy należy wybrzydzać na 47 miliardów $ w ciągu 10 lat.

Po drugie - wbrew temu, co głoszą liderzy Republikanów, podziały klasowe w Stanach istnieją, a co wiecej, nieustannie rosną. Oskarżanie Obamy o "rozpętanie wojny klasowej przeciwko twórcom miejsc pracy" weszło już na stałe do języka politycznego GOP, która woli udawać, że w Stanach każdy ma szansę, a kariera od pucybuta do milionera wciąż jest możliwa. Nie ma to, niestety, żadnego przełożenia na dzisiejszą rzeczywistość, gdyż w USA mobilność społeczna jest niższa niż w większości krajów europejskich - nawet (o zgrozo!) socjalistycznych państwach skandynawskich czy wiecznie wyśmiewanej Kanadzie.

"Owszem, wojna klas trwa. Ale prowadzi ją moja klasa, bogacze. I wygrywamy".
Warren Buffett

Po trzecie, wreszcie - tak, to prawda, że to w dużej mierze przedwyborczy gest ze strony Obamy. Ustawa miała mieć znaczenie głównie symboliczne, chodziło nie mniej ni więcej, ale o "paying a fair share", w sytuacji kryzysowej. Ale nie należy niedoceniać znaczenia gestów, które mogą zmieniać mentalność ludzi, a przez to przyczynić się do prawdziwych (czytaj: namacalnych) zmian.

Oskarżający Obamę o populizm Republikanie robią jednak to samo - ich populizm jest po prostu zupełnie odwrotny. Wbrew faktom i zdrowemu rozsądkowi powtarzają mantrę o "niskich podatków, które tworzą wzrost gospodarczy" i walczą z jakimkolwiek podwyższeniem podatków dla bogaczy (w ich języku: job-creators). O tym, że nieustanne obniżanie im podatków przez ostatnie 10 lat (wraz z rozpoczęciem dwóch wojen - też przez Republikanów) przyczyniło się do stworzenia gigantycznego deficytu budżetowego , jakoś nie wspominają, zamiast tego przyczepiają się do tego, że rzeczona sekretarka Buffetta zarabia pół miliona dolarów rocznie i trudno robić z niej symbol biedy. Zupełnie jakby o to chodziło.

Zgodnie z przewidywaniami, Obama przegrał w Senacie, ale może mu to pomóc w kampanii wyborczej. Jak podaje sondaż Gallupa, Amerykanie wspierają Zasadę Buffetta 60 do 37%, nawet wśród wyborców republikańskich 43% poparłoby zwiększenie opodatkowania najbogatszych. Ba, 68% milionerów chciałoby płacić wyższe podatkiNietrudno będzie przedstawiać GOP jako partię oderwaną od rzeczywistości, szczególnie z Romneyem na czele.

Na koniec - przypis do wcześniejszego tekstu o radykalizacji Partii Republikańskiej i tym, czy Reagan miałby dzisiaj w niej jakiekolwiek szanse: