Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Call of Duty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Call of Duty. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 listopada 2012

Tajne przez poufne

Ameryka żyje sprawą generała Davida Petraeusa, szefa CIA, który podał się do dymisji, kiedy na jaw wyszedł jego romans z dziennikarką, autorką jego biografii. To, co początkowo wydawało się zwykłą, banalną historią o małżeńskiej niewierności, szybko rozrosło się do niebywałych rozmiarów. Na jaw wychodzą kolejne zaskakujące szczegóły, a cała sprawa zaczyna przypominać "Tajne przez poufne" braci Coen.


Okazuje się, że zazdrosna kochanka generała, Paula Broadwell, zaczęła nękać emailami Jill Kelley, przyjaciółkę państwa Petraeusów, którą podejrzewała o podrywanie "jej mężczyzny". Zaniepokojona tonem tych maili Kelley poinformowała o nich swojego znajomego agenta FBI, który zajął się sprawą bardzo dokładnie - do tego stopnia, że zaczął wysyłać Kelley swoje zdjęcia bez koszulki i ostatecznie został odsunięty od sprawy. Wtedy poinformował o romansie szefa CIA kilku republikańskich polityków. Sama Kelley wymieniała w tym czasie "potencjalnie niestosowną korespondencję" z następcą Petraeusa w Afganistanie, generałem Johnem Allenem. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze emocjonalnie niestabilna siostrą bliźniaczka Kelley, Natalie, której obaj generałowie, Petraeus i Allen, pomagali w sądowej walce o opiekę nad dziećmi. Dla tych, którzy się gubią, oto wykres, przygotowany przez niezawodnego Gawkera:


W tak purytańskim (wciąż) kraju jak Ameryka, oczekuje się moralnej niezkazitelności od osób publicznych  - a już szczególnie od idealizowanych bohaterów, do których z pewnością należał Petraeus. Zbyt wysokie standardy bywają jednak zgubne. Czy najważniejszym kryterium oceny kogokolwiek powinno być to, czy potrafi dochować wierności małżeńskiej? Wbrew pozorom, można chyba być niewiernym mężem i zarazem dobrym generałem/politykiem/szefem oganizacji. Zdrada małżeńska nie powinna chyba być wystarczającym powodem do dymisji, nawet jeśli stoi w sprzeczności z wojskowym kodeksem postępowania. 

Argument, że z powodu swojego romansu szef CIA może być szantażowany przez wrogi wywiad, pachnie trochę zbytnio Zimną Wojną. W dzisiejszych czasach mało co da się ukryć, jak pokazuje choćby omawiany przypadek, więc i możliwości szantażu są mocno ograniczone. Jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji w której Petraeus - bojąc się ujawnienia swojego romansu - wydaje Chińczykom amerykańskich agentów. Bez przesady.

Problemem było raczej to, że Petraeus złamał zasady bezpieczeństwa, których jako szef CIA powinien przestrzegać najlepiej. Dlatego generał podał się do dymisji - i dlatego prezydent ją przyjął. Petraeus wymieniał pikantne maile z Broadwell przy użyciu prywatnego konta na Gmailu, a na jej komputerze FBI znalazło dokumenty wywiadu oznaczone klauzulą "tajne".  On twierdzi, że nie zdobyła ich od niego - ona to potwierdza, ale faktem jest, że kochanka szefa CIA wiedziała rzeczy, których wiedzieć nie powinna była. W końcu, używając jej własnego określenia, miała "bezprecedensowy dostęp" do Petraeusa. Choć, jak się nad tym zastanowić,  być może miała na myśli co innego.

PS: Choć o nominacji prezydenckiej Republikanów Petraeus może już zapomnieć, w nowej grze z serii "Call of Duty", "Black Ops II", w 2025 roku jest sekretarzem obrony w administracji niejakiej pani prezydent Bosworth. Zawsze coś.