Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sąd Najwyższy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sąd Najwyższy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 czerwca 2012

Epic fail!

Miało być ciekawie, ale tego się chyba nikt nie spodziewał! Właściwie jedyne, co się sprawdziło, to stosunek głosów sędziów Sądu Najwyższego: 5 do 4.

Po pierwsze, Sąd Najwyższy utrzymał niemal w całości ustawę zdrowotną Obamy, uznając, że państwo może zmusić obywateli do ubezpieczenia zdrowotnego. Wyrok oczywiście był nieznany, ale większość skłaniała się raczej ku opinii, że ustawa zostanie w znacznej części uznana za niekonstytucyjną.

Po drugie, sędzia Kennedy - głosujący raz z liberałami, raz z konserwatystami - który miał być języczkiem u wagi, okazał się być zdecydowanym przeciwnikiem Obamacare i to on napisał zdanie odrebne: "Naszym zdaniem, przedmiotowa ustawa jest nieważna w całości". Decydującym głosem okazał się być - i tego nie przewidział dosłownie nikt - mianowany przez George W. Busha prezes Sądu, Roberts, który przyłączył się do opinii dwóch sędzi mianowanych przez Obamę i dwojga mianowanych przez Clintona. Cuda, cuda.

Tak naprawdę, wszyscy mogą być zadowoleni:
  • Sąd Najwyższy zachował twarz, nie obalając bądź co bądź demokratycznie uchwalonej reformy.
  • Roberts pokazał klasę, sprzeciwiając się całkowicie swojemu środowisku politycznemu, które nagle zaczęło się oburzać na jeszcze niedawno tak wychwalanego sędziego. 
  • Administracja Obamy może ogłosić zwycięstwo i przy okazji - lepiej późno niż wcale - zacząć wreszcie wyjaśniać o co dokładnie chodzi.
  • Republikanie mogą tradycyjnie uderzyć w apokaliptyczne tony oraz ooznajmić, że zrobią wszystko, żeby znieść reformę w Kongresie. 
  • A sztab Romneya ma nareszcie jakiś powód, żeby przekonać konserwatywnych wyborców, że - mimo wszystko - trzeba głosować na Mitta, bo jeśli tylko zostanie prezydentem, to zniesie Affordable Care Act.

A kto powinien być najbardziej niezadowolony? Telewizje informacyjne, które zbłaźniły się jak rzadko (a błaźnią się często). Sprawy rozstrzygiwane w Sądzie Najwyższym, to nie wyrok na O. J. Simpsona w rodzaju "winny" albo "niewinny", dobrze byłoby przez chwilę przeanalizować to, co powiedział Sąd - albo przynajmniej przeczytać do końca orzeczenie. Ale nie - chcąc przekazać wiadomość jako pierwsze - CNN i Fox na wyścigi ogłosiły zgodnie swoje BREAKING NEWS: "Obowiązek ubezpieczenia został zniesiony!"



Obie stacje poprawiły swoje doniesienia dopiero po tym, jak poprawna informacja pojawiła się na SCOTUSblog, jednym z najlepszych źródeł informacji na temat Sądu Najwyższego. A pojawiła się dopiero po kilku minutach, ponieważ twórcy bloga zaczęli od ogłoszenia:  
"To bardzo skomplikowana sprawa, więc wciąż to analizujemy"
Bingo. 


PS: Nie mogę się doczekać dzisiejszego "Daily Show". Jon Stewart będzie miał używanie.

środa, 27 czerwca 2012

Przed jutrzejszym dniem sądnym

Jutro o 10 rano (czasu waszyngtońskiego) Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych ogłosi decyzję w sprawie  reformującej służbę zdrowia ustawy ACA, Affordable Care Act z 2010 roku, popularnie nazywanej Obamacare. Choć, jako żywo, nie znam się na kwestiach prawniczych, to jednak  to, co w kontekście politycznym zazwyczaj przedstawiane jest w kategoriach  czarno-białych, wcale nie jest – jak to zwykle bywa – takie proste.

Po pierwsze, niekoniecznie będzie tak, że Sąd Najwyższy ACA w całości albo obali, albo utrzyma. Bardzo możliwe, że - tak jak kilka dni temu w przypadku ustawy antyimigracyjnej z Arizony - wyrok będzie (z braku lepszego słowa) „salomonowy”: niektóre przepisy zostaną uznane za niekonstytucyjne, inne utrzymane. Kluczowa będzie jednak decyzja w sprawie obowiązku posiadania ubezpieczenia zdrowotnego.

Większość – dwie trzecie – Amerykanów jest za zniesieniem ACA. To pokazuje jak bardzo źle administracja Obamy „sprzedała” reformę opinii publicznej, nie potrafiąc zwrócić uwagi na niewątpliwe korzyści płynące z ustawy. Nie chodzi już nawet o to, że owe często wspominane „40 milionów” Amerykanów otrzymają opiekę zdrowotną. Statystycznego Amerykanina z klasy średniej niezbyt to, niestety, obchodzi. Ale już to, że kompanie ubezpieczeniowe nie mogą odmawiać już ubezpieczonym opieki medycznej z byle powodu – np. z powodu błędu w formularzu – jest już rzeczą jak najbardziej w interesie klasy średniej. Problemem (i błędem) Demokratów jest to, że owe dwie trzecie „zwykłych Amerykanów” skupiają się właśnie na „obowiązku ubezpieczenia”, który zrównują z tyranią brytyjskiego króla Jerzego III (która, nawiasem mówiąc, wcale nie była wcale taka straszna, ale mniejsza z tym), a nie na wielu oczywistych korzyściach ACA. 

Jeśli Sąd Najwyższy zlikwiduje obowiązek ubezpieczenia (albo i całą Obamacare), Republikanie z całą pewnością odtrąbią zwycięstwo nad socjalistyczną tyranią Baracka Husseina Obamy. Może się jednak okazać, że będzie to zwycięstwo pyrrusowe, a dla Sądu Najwyższego prawdziwa klęska.

Obama już raz starł się z Sądem Najwyższym, toteż jeśli silnie upolityczniony Sąd zlikwiduje sztandarowe osiągnięcie jego administracji, prezydent zapewne nie zawaha się zabrać w tej sprawie głosu. Świetnie wpisze się to w przyjętą narrację jego kampanii – ten sam Sąd, który służył interesom wielkich korporacji (patrz niżej)robi to ponownie, tym razem stając po stronie wielkiego biznesu ubezpieczeniowego, a nie zwykłych obywateli – i taka retoryka może chwycić, o czym Republikanie doskonale wiedzą.

O ile w połowie lat 90. Sąd Najwyższy cieszył się zaufaniem prawie 90% obywateli, o tyle dziś jest to już mniej niż 50%. Więcej to niż w przypadku Kongres, ale o to nietrudno – tak czy inaczej, spadek zaufania i szacunku wobec Dziewięciorga Mędrców jest widoczny gołym okiem. Sprawiły to bardzo kontrowersyjne decyzje Sądu, przede wszystkim Bushv. Gore, czyli uznanie za zwycięzcę wyborów prezydenckich w 2000 roku George'a W. Busha, ale też CitizensUnited, kiedy uznano, że korporacje mogą łożyć na kampanie wyborcze tyle pieniędzy ile im się żywnie podoba.

Obie te decyzje były w oczywisty sposób przychylne dla Republikanów, a obecny Sąd Najwyższy, pod kierunkiem Johna Robertsa, uważany jest za jeden z najbardziej konserwatywnych (i prorepublikańskich) od wielu dekad. Sytuacja w której teoretycznie bezpartyjny Sąd Najwyższy wyraźnie staje po jednej stronie sceny politycznej, większości Amerykanów się nie podoba – nawet jeśli równocześnie nie podoba im się rozpatrywana ustawa.



No i wreszcie, last but not least, ostatni problem Partii Republikańskiej - Mitt Romney. Jeśli Obamacare zostanie zniesiona (albo przynajmniej mocno osłabiona) prezydencki kandydat opozycji będzie musiał zabrać głos i pochwalić "zwycięstwo zwykłych Amerykanów” - nie będzie to łatwe, zważywszy na to, że jako gubernator sam zafundował mieszkańcom Massachussetts obowiązek ubezpieczenia zdrowotnego. Zresztą, jaka by nie byłaby decyzja Sądu i co by przy jej okazji nie zrobił kandydat Republikanów, opinia publiczna przypomni sobie o Romneycare. A nie ma sposobu, żeby na tym dobrze wyszedł – dla lewicy będzie to kolejnym przypomnieniem tego, że jest hipokrytą; dla prawicy, że tak naprawdę nie jest prawdziwym konserwatystą. Tak źle i tak niedobrze.

Paradoksalnie, obie strony najbardziej skorzystają na sytuacji w której Sąd utrzyma ACA. Kampania Obamy będzie mogła mówić „uchwaliliśmy fajną ustawę, co potwierdził nawet Sąd Najwyższy”, a kampania Romneya będzie nadal głosić, że socjalistyczne zagrożenie minie dopiero wtedy, kiedy Romney wygra i zlikwiduje ACA w całości.

Jedno jest pewne – będzie ciekawie.